JAK PRZESTAĆ KARMIĆ DWULATKA, KTÓRY BARDZO POTRZEBUJE PIERSI?

Zupełnie zwyczajny początek

Ten tekst daje odpowiedź na tytułowe pytanie, ale uprzedzam, że może inną niż ta, której się spodziewasz 😉 .

Ani przy pierwszym, ani przy drugim dziecku nie planowałam, jak długo będę karmić piersią. Intuicyjnie zakładałam, że rok to takie dobre minimum.

Z córką, Starszą, stanęło na 13 miesiącach karmienia naturalnego i zakończyło się spokojnie i bez problemów.

Gdy Młodszy miał około półtora roku, zaczęłam nieśmiało wypatrywać końca karmienia. Nie zależało mi na tym końcu jakoś specjalnie, karmienie (zredukowane już tylko do wieczornego „na sen” i karmień nocnych) harmonijnie wpisywało się w mój rozkład dnia, moje życie poza domem i moje potrzeby. Owszem, miło byłoby móc przespać noc bez pobudek, ale jako matka nie jestem drobiazgowa, bo to do niczego dobrego nie prowadzi 😉

Młodszy jednak nie dawał sygnałów, że temat przestaje go interesować, więc ja też zapomniałam o sprawie, przesuwając tę „magiczną granicę” na jego drugie urodziny. Założyłam, że koło drugich urodzin przestanie mnie w nocy potrzebować, a ja będę w końcu mogła wyjechać na weekend z mężem lub koleżanką.

Nieplanowany środek

Drugie urodziny nic nie zmieniły poza tym, że zaczęłam „kombinować” i ponownie analizować temat. Ale bez przekonania, bo to dość długie karmienie piersią nie było dla mnie niekomfortowe (o jego pozytywach napiszę może innym razem).

W owym „kombinowaniu” ponownie doszłam do roboczej myśli, że fajnie byłoby jednak już przestać karmić. W międzyczasie synek przyzwyczaił się do zostawania w ciągu dnia bez mamy, nauczył się też czasem zasypiać beze mnie (choć zazwyczaj było mu wieczorem baaardzo smutno), a nawet poznał już przedszkole, do którego po wakacjach zacznie chodzić.

I tak zaczęliśmy wobec naszego dwulatka teatrzyk: rzucaliśmy mu co jakiś czas głupawe teksty w stylu, że jest już dużym chłopakiem, a chłopaki nie potrzebują piersi, że może już zasypiać bez mamy, po przeczytaniu książeczki i przytulaniu, że może mleczko niedługo się skończy, itp…

Młodszy znosił nasze gierki z pobłażliwością, godnością i naturalną dziecięcą mądrością, która pomaga mu bezbłędnie dbać o własne dobro 😉 W ciągu dnia twierdził, że już nie chce być karmiony, że nie potrzebuje piersi, albo że już niedługo będzie dużym chłopakiem. Ale wieczorem obalał wszystkie nasze pseudoargumenty prostym „Ale ja lubię pierś!”, „Dziś chcę pierś!”, względnie podkreślał powagę sytuacji głośną aferką, aby dla wszystkich stało się jasne, czego potrzebuje.

A ja po kilku tygodniach zaczęłam czuć się w tej sytuacji coraz gorzej, bo uświadomiłam sobie, że nasze (całkowicie nieskuteczne) teksty były oparte na próbie wywarcia presji, na stereotypowych i nie do końca szczerych sugestiach. Pomijały też bardzo istotne (istotowe wręcz) potrzeby Młodszego zaspokajane przez karmienie. Wszystkie te teksty stały w totalnej sprzeczności z tym, w jaki sposób chcemy traktować nasze dzieci, jak chcemy się do nich odnosić i co im przekazywać.


Jak krok po kroku, odstawić mniejsze i większe dziecko od piersi, dowiesz się TUTAJ .


Od drugich urodzin mojego syna minęło niedawno kolejne pół roku i jeśli coś obserwuję, to wciąż tylko to, że karmienie piersią to podstawa. Przytulanie, rozmawianie, zabawa, usypianie, branie na ręce to dla Młodszego zdecydowanie za mało. A dla mnie stało się jasne, że nie chcę zabierać mu tego, co w jakiś sposób jest dla niego wciąż najważniejsze. Szczególnie, że nie mam jakichś niezwykle istotnych powodów, by przestać karmić. Jedyne, czego bym chciała, to móc czasem… nie wrócić na noc 😉 .

Koniec karmienia? Nie widać, ale…

I tak, zgodnie z zasadą, że jak sobie coś uświadomimy, to nasza głowa sama pracuje nad wyjściem z patowej sytuacji, ostatniej nocy wpadłam na rozwiązanie problemu. Odwróciłam schemat w mojej głowie: „najpierw go odstawię, a potem będę mogła wyjeżdżać” i zamieniłam na „spróbuję w końcu na krótko wyjechać, ale będę go karmić nadal”.

Synek jest już za duży, by o karmieniu „zapomnieć”, więc mój wyjazd w karmieniu nic nie zaburzy. I o ile jest jeszcze niegotowy, by sam, spontanicznie odstawić się od piersi, o tyle na pewno jest już gotowy na rozmowę o tym, że mama wyjedzie i wróci – na przykład „jutro po obiedzie”.

Łatwo nie będzie, pojawi się frustracja, to pewne… Ale nie będę mieć poczucia „krzywdzenia dziecka” z powodu tego, że na chwilę wyjadę. Miałabym za to, gdybym wymusiła na nim odstawienie się od piersi.


Przydał Ci się ten wpis? Udostępnij go na FB i oznacz w komentarzach znajome, którym również mógłby się przydać. Sharing is caring. Dziękuję!

 

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *