KOBIETA SZUKA KOBIETY

Jak to jest u Ciebie ze wsparciem? Kto Cię tak naprawdę wspiera? Nie tylko w tym sensie, że pomoże, przypilnuje dzieci, podrzuci obiad. Również w tym sensie, że Cię dobrze rozumie, akceptuje i lubi taką, jaka jesteś. Ktoś, kto kibicuje Ci, nie ocenia i wysyła Ci moc dobrej energii. Ktoś, po rozmowie z kim, zawsze czujesz się lepiej.

Część z Was jako najbliższą, zawsze wspierającą osobę, wymieni mamę (jeśli jeszcze ją macie). Piękne, możliwe, tak powinno być. Niestety – to nie większość bliskich mi kobiet.

Albo babcię. To już bardziej ja. Miałam ukochaną babcię, z którą łączyła mnie „kobieca relacja”. Może nie najgłębsza, może nie o wszystkim. Ale taka, z której mogłam czerpać samo dobro. A nawet byłam nim „zalewana”. Czyste, wspierające dobro i akceptację. I inspirację – z jej doświadczeń, jej przemyśleń, jej mądrości. I jeszcze odwagi. Przede wszystkim odwagi, dobroci i pogody ducha.

Ale to już przeszłość. Ile zaczerpnęłam, tyle mam w sobie, nie będzie ani grama więcej.

Więc przyjaciółki. Mam ich kilka i uważam, że to bardzo dużo – naprawdę bliskich, „sprawdzonych” – jakkolwiek dziwnie to brzmi. Znamy się od lat trzydziestu, dwudziestu, dziesięciu – zależy. W każdym razie szmat czasu, wspólnych tematów, przeżyć, też zawirowań – przerw w znajomości i powrotów.

Ale… Do ilu z tych sześciu czy siedmiu kobiet zadzwoniłabym z prośbą o pomoc w najpilniejszej potrzebie? Do dwóch, trzech? Również dlatego, że mieszkają daleko, że wiem, że mają swoje obciążenia i stresy…

Poza tym nie znają się, nie tworzymy „kręgu”, nie spotykamy regularnie na dziewczyńskie wspierające pogaduchy i opowieści. I nie zmieniły tego ciąże, porody, ani matczyne doświadczenia. Rodzicielstwo częściowo nas zbliżyło, ale też paradoksalnie oddaliło, bo mamy mniej czasu – trudniej się spotkać, trudniej pogadać w spokoju.

A mnie się marzy najwspanialsze kobiece wsparcie – „wioska” przyjaciółek i mentorek z prawdziwego zdarzenia. Wioska dziewczyn, które wspierają się logistycznie, ale przede wszystkim duchowo, które dodają sobie nawzajem siły i inspirują się do sięgania w życiu po to, co jest dla nich autentycznie ważne. A przy tym dbają o innych i świat – z ciepłem i miłością.

Stworzenie „wioski” we współczesnym dużym mieście wydaje mi się niemal niemożliwe, dlatego mówię o tym w kategoriach marzenia. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by kobiety tworzyły wokół siebie przynajmniej nowe więzi z kobietami – „siatkę kobiet” a nie „wioskę”?

Zdałam sobie niedawno sprawę, że w ostatnich miesiącach poznałam kilka fantastycznych kobiet, które – choć to tak krótki czas – zdołały już dość sporo wnieść do mojego życia. Z wzajemnością, mam nadzieję.

Jest wśród nich Emilia z Meksyku – jedna z najbardziej uroczych istot, jakie poznałam – refleksyjna, pozytywna i ciepła. Jest Monika-podróżniczka, która stawia sobie bardzo niesztampowe cele w życiu i emanuje wielką siłą i mądrością. A jak wspaniale przechodzi kryzysy i imponująco walczy, by dbać o siebie! Jest mama trójki przebojowych dzieciaków i uosobienie kobiecości – Bouchra z Maroka, która pracuje jako DJka na weselach i innych rodzinnych imprezach. Uwielbiam wiadomości-serduszka od niej (tak – mój francuski kuleje i jej angielski też), a poza tym nikt od lat nie ugościł mnie i dzieciaków tak jak ona. Albo Kasia – zachęcająca do dbania o siebie, do dbania o swoje kobiece ciało, do oczyszczania się z napięć. I z pełnym spokojem inspirująca nie tylko do szukania własnej dobrej drogi – w życiu, w emocjach, w ciele – ale też do otwartości na to, co przynosi życie, bo to też metoda „szukania”. Lub Ewa – doświadczona w łagodzeniu międzyludzkich konfliktów i w ułatwianiu stronom wyrażania własnych potrzeb. Gotowa do pomagania, do wspierania, ktoś „na czarną godzinę”, a przy tym ktoś, kto pokazuje jak pomagać innym asertywnie.

Kiedy czuję potrzebę poznania nowych osób, to otwieram oczy, serce, wsłuchuję się w moją intuicję i działam. A to zagadam do kogoś w tramwaju, a to (w końcu) odważę się i wyślę maila, bo bardzo chcę kogoś poznać, a to pójdę na spotkanie czy zajęcia, które wcześniej uznałabym za niewarte uwagi.

I nie zrażam się za pierwszym razem. Kiedyś łatwo rezygnowałam ze znajomości, jeśli pierwsze wrażenie wydawało mi się „słabe”. Dziś mam o wiele więcej cierpliwości i otwartości na fakt, że większość z nas boryka się z czymś się – tam głęboko w środku, gdzie nikt nie widzi. Z czymś trudnym, bolesnym. Może ta, która wydała mi się niemiła albo nie zrozumiała mojego żartu miała akurat gorszy dzień? Nieprzespaną noc? Chore dziecko? Straszny ból brzucha?

Piszę to wszystko też dlatego, że pomyślałam sobie, że mogłybyśmy się spotkać – na niedzielny powolny piknik w parku? Te z Was, które czytają bloga i mieszkają w okolicach Warszawy lub Łodzi. Te z Was, które chcą poznać dziewczyny podobne sobie, albo zupełnie inne, ale stojące przed podobnymi doświadczeniami i chętne, by się do siebie uśmiechnąć 😉

Chcę, byśmy mogły poczuć to wspaniałe energetyczne doładowanie, które dzieje się w grupie życzliwych nam ludzi. Co Wy na to?

#WomenPower #Empowerment #KrągKobiet #Wioska

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *