WOLNOŚĆ RÓWNOŚĆ SIOSTRZEŃSTWO

Dziś, 7 listopada, Światowy Dzień Feministek.

Oraz urodziny Marii Curie-Skłodowskiej.

Pewnie wiecie, czemu była kobietą wyjątkową (właśnie – jakiś już czas temu powstał film o Marii Curie-Skłodowskiej, który mi umknął – widziałyście? co sądzicie?). Mój ulubiony fakt o niej to ten, że po pierwszym Noblu nie spoczęła na laurach, tylko pracowała z pasją dalej, co zaowocowało nie tyle kolejnym Noblem, tylko Noblem w innej dziedzinie niż ten pierwszy – tego do tej pory nie dokonał nikt! I jeszcze jeden – może nawet ważniejszy fakt – stworzyła z przyjaciółmi szkołę, w której nacisk położono na doświadczanie, na praktykę. Nie tylko więc o bardzo innowacyjnym podejściu, ale też z ogromną świadomością, jak wspaniałą rolę może pełnić edukacja. To dzięki temu, że się uczymy, że dzięki wiedzy obalamy stereotypy i zabobony, świat staje się krok po kroku odrobinę lepszy (przynajmniej w niektórych obszarach, jeśli zmienia się na gorsze w innych).

Z okazji naszego dnia chciałam się z Wami podzielić historią mniej spektakularną niż życiorys Curie-Skłodowskiej. Ale równie ważną, bo jest to historia o odwadze.

Zaczerpnęłam ją z książki „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek” Eleny Favilli i Franceski Cavallo – mojej ulubionej – może nie tyle ze względu na treść czy formę, ile na fakt, że jej autorki współtworzą tak potrzebny dziś nurt. Nurt mówienia o historii kobiet (herstory), pokazywania dziewczynkom odważnych, pewnych siebie, pełnych fantazji kobiet, które mogą stanowić dla nich o wiele bardziej pociągający, inspirujący i bliski wzorzec niż męscy bohaterowie. Nurt nie tylko odkrywania i przekazywania opowieści o ważnych dla świata kobietach, ale też pokazywania dziewczynkom, że mogą sięgać po wszystko, czego zechcą – że mogą mieć władzę, wpływ, siłę, pieniądze czy ostatnie zdanie i – co jeszcze ważniejsze – że mogą wykorzystywać je w twórczy, dobry i cenny dla świata sposób (nawet jeśli władza czy siła stereotypowo kojarzą się z walką czy agresją, a nie z dbaniem o innych i o naszą planetę).

Dla mnie posiadanie dzieci jest wpisanym w kobiecość aktem odwagi. Takim… zwyczajnym, codziennym, powszechnym. Jako coś zwyczajnego traktuje się poród („Miliony kobiet przed tobą…”), dbanie przez wiele miesięcy o zupełnie bezbronnego człowieka (a przy okazji o wszystko dookoła), wysiadywanie przy szpitalnym łóżku dziecka, codzienne decydowanie, co mała istota zje, by rozwijała się jak najlepiej. Owszem, są to przezwykłe sprawy, ale też całkiem niezwykłe.

Więc lubię sobie myśleć, że my, kobiety, odwagę mamy po prostu w genach, w ciałach, w brzuchach 😉 I nie możemy robić nic piękniejszego, ani ważniejszego, niż promieniować nią dalej na świat poprzez swoje najróżniejsze działania.

Wolność-równość-siostrzeństwo – co Wy na to?

 

A teraz obiecana historia: Grace O’Malley. Piratka.

Żyła w wietrznej Irlandii, niemal 500 lat temu. Jako dziewczyna marzyła o żeglowaniu i długo musiała naciskać na ojca, by zgodził się zabrać ją na swój statek. Ścięła też włosy i ubierała się jak chłopak, by wyglądać jak typowy marynarz.

Przełomowym momentem w życiu Grace był atak piratów na statek, na którym uczyła się żeglować z załogą ojca. Wbrew poleceniu, Grace nie schowała się wtedy pod pokładem, tylko postanowiła działać i odważnie skoczyła z masztu na plecy jednego z napastników. To zaskoczyło i zdezorientowało piracką bandę i umożliwiło załodze pokonanie napastników!

Pełna wiary w swoje siły, Grace stała się wytrawną żeglarką i bardzo niezależną kobietą-przywódczynią. Gdy jej zamek oblegli Anglicy, została piratką i nie podporządkowała się ich władzy. Zdobyła flotę i kilka wysp i zamków u zachodnich wybrzeży Irlandii.

I co wyjątkowo piękne w tej historii – siła siostrzeństwa 🙂 Kiedy Anglicy schwytali synów Grace (czujecie ten ból i ciężar?), popłynęła ona do królowej Anglii Elżbiety I, by pertraktować o ich uwolnieniu. Dwie dzielne, wybitne kobiety spotkały się i porozumiały. Grace odzyskała nie tylko synów, ale i majątek, a następnie wspierała królową Anglii w walce z Hiszpanami.

(Tak to brzmi na poziomie opowieści dla dziewczynek, a większe dziewczyny od razu uśmiechną się w związku z oczywistym faktem – że kobiety świetnie wiedzą, jak robić politykę 😉 .)

A z jakich kobiecych historii Wy czerpiecie? Które postaci są dla Was przykładem lub oparciem?

 

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *