DLACZEGO NIE MOŻESZ SKUPIAĆ CAŁEJ SWOJEJ UWAGI NA DZIECKU, GDY KARMISZ PIERSIĄ

Kojarzycie te zdjęcia – pięknie umalowana kobieta w powabnym stroju wpatrzona w maleństwo przytulone do jej piersi i błogo usypiające podczas karmienia? Taaak… Spośród setek nierealistycznych wymagań, jakim codziennie mają sprostać kobiety-mamy małych dzieci, wymóg całkowitej (pełnej zachwytu!) koncentracji na dziecku w trakcie karmienia piersią wydaje mi się wyjątkową podstępną pułapką.

Łatwo w nią wpaść szczególnie przy pierwszym dziecku, kiedy faktycznie jest jeszcze trochę czasu na to, by się na dziecku skupiać (czytaj: nie ma „konkurencji” ze strony innych dzieci 😉 ). I w którą sama czasem wpadałam – czy to myśląc o sobie jako karmiącej mamie czy to opowiadając o karmieniu innym kobietom.

Pomijam, że trudno się błogo zachwycać, gdy szyja boli od stresu, głowa od przemęczenia, a piersi bolą/palą/szczypią/kłują i ogólnie przypominają nie-wiadomo-co.

 

W sieci można znaleźć różne intrygujące kalkulatory – ile litrów mleka wyprodukowało dla dziecka twoje ciało. Albo: ile dobroczynnych komórek macierzystych mu podarowało. Ale żaden nie pomaga policzyć, jak dużo czasu spędzasz na karmieniu. Znalazłam tylko jedno ostrożne, szacunkowe wyliczenie, autorstwa blogerki Jenny Tamas.

Jenny podaje, że w pierwszym roku karmiła swoją córkę co najmniej 5475 razy, co oznacza minimum 1825 godzin spędzonych na karmieniu, czyli 76 calutkich, 24-godzinnych dni z 365 dni w roku…

Dokładnie 2,5 miesiąca, non-stop kolor nic innego tylko wypływ i produkcja mleka pośród ssania i posapywania. Robi wrażenie!

 

Właśnie dlatego pytanie o to, co robić w czasie karmienia piersią, wydaje mi się bardzo sensowne.

Owszem, skupienie się na karmieniu w pierwszych dniach i tygodniach życia dziecka jest bardzo ważne. W tym pełne skupienie się na dziecku i na sygnałach, które wysyła. Z wielu powodów: bycie emocjonalnie obecną, zaangażowaną, utrzymywanie uwagi na dziecku, próby nawiązania kontaktu w czasie karmienia wspierają proces budowania więzi i poczucia bezpieczeństwa u dziecka (to taaaakie ważne!). Pierwsze dni i tygodnie to także nauka karmienia dla obu stron, to spory wysiłek wymagający skupienia. Do tego radość, ciekawość, totalne wzruszenie, doświadczanie emocji nieporównywalnych z niczym innym. Również doświadczanie mocy i głębi własnej kobiecości wypływające z macierzyństwa.

 

Tylko co, jeśli karmię nie 2 m-ce, ani nie minimalne pół roku, tylko np. 3 lata? To niewyobrażalnie długie godziny… A przecież nie wszystkie kobiety są w stanie łatwo przejść do porządku dziennego nad tym, ile karmienie zabiera im czasu i ile w tym właśnie czasie mogłyby zrobić. Nawet nie dlatego, że chcą coś innego robić (hobby? hehe). Tylko dlatego, że muszą – kiedy dziecko staje się coraz większe, ilość tematów do ogarnięcia rośnie, a doba nie jest z gumy. Czasami przydaje się też porozmawiać z mężem lub zadzwonić do przyjaciółki we względnej ciszy i względnym spokoju – bo dziecko przy piersi to dziecko stosunkowo spokojne i „unieruchomione” 😉

Dlatego „co robić w czasie kp” to temat rzeka. W następnym wpisie postaram się podać długą listę możliwych opcji. A tymczasem czekam na Wasze sugestie i refleksje w tym względzie. A sama szykuję Kindla, by móc poczytać przy zgaszonym świetle, gdy mój synek obudzi się na nocne karmienie 😉

 

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *