CZEGO JUŻ NIE BĘDZIE

Nie będzie uśmiechów, ani śmiechu.

Chrapania. Kłującego zarostu. Kłótni i nerwów.

Naszykowanej śniadania/obiadu/kolacji/kawy/wina.

Żadnych nowych pomysłów. Ani jednego wspólnego tańca, choć tych mieliśmy nie za dużo.

Żadnej przejażdżki rowerowej. Żadnego wspólnego wyrywania chwastów, ani wyjmowania dziecku kleszcza.

Już nigdy więcej widoku W, który podnosi i przytula nasze dzieci – dwójkę jednocześnie.

Ani jednej chwili złości na niego, a potem poczucia, że to bez sensu.

Nigdy więcej wspólnych urodzin – ani moich, ani jego, ani dzieci. Ani żadnej rocznicy, ani (pieprzonych) świąt.

Już nigdy nie opowie mi przeczytanej książki, ani nie zapytam go, czemu podobała mu się akurat ta piosenka.

I nie zdążyliśmy z wyjazdem do Maroka. Ani już NIGDY nie będziemy razem w Toskanii. Bilety do Bergamo (wypad nad Como) już nawet zdążyłam oddać…

Nigdy nie usiądzie za kierownicą, nigdy nikomu nie pomoże, nigdy nie pomyśli ciepło o swoim ojcu, ani nie zaproponuje mu kawy czy piwa.

Nigdy więcej nie popatrzy na nocne niebo, tak świetnie widoczne nad naszym wiejskim domkiem.

 

Taka nowa codzienność.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *