1.

Mój mąż miał skomplikowany, powikłany zawał.

Dlatego nie mogę teraz z pasją i pogodą ducha pisać o karmieniu piersią, o byciu mamą, o codziennych śmiesznostkach.

Zmieniam blog w Dziennik Przetrwania – mój wentyl, który, mam nadzieję, pomoże mi przejść przez najbliższe tygodnie, miesiące, dłużej?


Byłam pewna, że to czwarty, a to już piąty dzień mija od najgorszej soboty w moim życiu. Żeby było jasne – nie zamierzam narzekać. „Najgorsza sobota w moim życiu” nie oznacza, że się żalę, tylko że takie są fakty – nigdy nie przeżyłam tak koszmarnego dnia, ani nawet nie wyobrażałam sobie, że to kiedykolwiek nastąpi.

Dziś, może dzięki pozytywnie kończącej się (rozwijającej się?) historii pacjentki po zawale 2 łóżka dalej, jaką opowiedział mi pan spotkany na OIOMie, kończę dzień jakoś bardziej rozluźniona. I przez to nie jest to dobry dzień na pisanie – po prostu nie myślę o niczym, po prostu chcę już iść do dzieci spać.

Nie zamierzam zresztą w ogóle pisać o rozpaczy – to zbyt intymne. Szczególnie, że dostęp do własnej rozpaczy trzymam na razie szczelnie zamknięty. Jeszcze nic nie wiadomo, jeszcze mogę mieć nadzieję.

Będę pisać tylko o tym, jak staram się przetrwać.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *