KARMIENIE PIERSIĄ I RODZEŃSTWO

Masz dziecko. Roczne, dwuletnie, trzyletnie lub starsze. A w brzuchu nosisz kolejne. I na pewno zastanawiasz się, jak to będzie, gdy już oba urwisy/słodziaki/maluchy (wstaw ulubione określenie) będą na świecie.

Masz już pewne doświadczenie – pewnie pamiętasz zupełnie odlotowe/hardcore’owe/stresujące/cudowne (wszystko na raz) początki z pierwszym dzieckiem. Więc tym mocniej się zastanawiasz, jak to wszystko ogarnąć?

Choćby taki poród. Nie wiadomo, kiedy się zacznie (chyba, że masz termin cesarki) – może w niedzielę po południu, a może w środę o 24? Co wtedy zrobić ze starszym dzieckiem? Wyrywać ze snu w środku nocy? Czy zniknąć cichcem z domu?

I, przede wszystkim, jak rozmawiać z dzieckiem i jak to zorganizować, by „starszak” nie ucierpiał – nie czuł się zestresowany nagłym zniknięciem mamy, nie czuł się odrzucony, nie czuł się wykluczony z ważnego rodzinnego wydarzenia itd.

Ja jestem zwolenniczką otwartego rozmawiania z dzieckiem o wszystkim – opowiadania, co się będzie działo, tłumaczenia, odpowiadania na pytania. „Za kilka dni mama pójdzie do szpitala i wróci z twoim braciszkiem, który teraz jest w brzuchu. Może być tak, że wieczorem mama będzie, ale rano, gdy się obudzisz, mamy nie będzie w domu i wróci za kilka dni. Ty zostaniesz trochę z tatą, a trochę z babcią, dobrze? Będę za tobą tęsknić, ale na pewno wrócę i wtedy mocno cię przytulę.”

Tu polecam Wam mały, bardzo sympatyczny trick – kiedy noworodek wraca do domu, to warto, by miał „ze sobą” prezent dla starszego rodzeństwa. To jeden z dość czytelnych dla dziecka sposobów podkreślenia, że w nowej sytuacji „starszak” jest nadal bardzo ważną osobą w rodzinie. I że „nowy człowiek” ma przyjazne zamiary 😉

Wracam do karmienia. Przez pierwsze tygodnie i miesiące po narodzinach drugiego dziecka, starsze dziecko bardzo często (a na początku może się zdarzyć, że na okrągło) widzi swoją mamę karmiącą (piersią) i trzymającą w ramionach „nowego” brata lub siostrę. Luz, jeśli mama po drugim porodzie jest w dobrej formie i karmienie idzie gładko (to niestety nie jest regułą, że drugie dziecko karmi się łatwiej niż pierwsze, choć dotychczasowe doświadczenie i wiedza mamy oczywiście pomaga). Wtedy można jedną ręką trzymać noworodka i karmić, a drugą robić wszystko inne, czyli zajmować się drugim dzieckiem tyle, ile dasz radę. I to podejście serdecznie polecam w kontekście rodzeństwa i karmienia piersią. Dlaczego?

Czwarty trymestr

Noworodek potrzebuje mamy (jej dotyku, zapachu i piersi), snu we względnym spokoju i względnej ciszy (znacie koncepcję „czwartego trymestru”? – piszę o niej tu – KLIK). Zanim zacznie go interesować otaczający świat, oddaje się tylko jednej czynności na raz – jeśli je, to je i choćby się waliło i paliło, nie oderwie się od piersi, póki nie poczuje sytości (bazuję na moich obserwacjach i trochę oczywiście wyolbrzymiam). Dlatego w ciągu pierwszych 3-4 miesięcy możecie mieć dla „starszaka” stosunkowo dużo czasu, bo możecie się z nim bawić, jednocześnie karmiąc maluszka.

Oczywiście najlepiej sprawdzą się „spokojne” zabawy, w stylu czytanie książeczek, układanie układanki czy wspólne rysowanie kredkami. Doskonale też sprawdza się karmienie maluszka przy stole w czasie wspólnych posiłków (ale staje się to trudniejsze, im niemowlak rośnie większy 😉 ).

3-4 miesiące to dość dużo czasu dla dziecka, by przyzwyczaiło się do faktu, że ma rodzeństwo i zrozumiało, z czym to się z grubsza wiąże. I dość dużo czasu na to, by starsze dziecko poczuło, że mama nadal jest dla niego, mimo że „cały czas” ma przy sobie drugie dziecko. A ten płaczący maluch, który nie umie mówić, bawić się, ani chodzić, w niczym ważnym specjalnie nie przeszkadza.

Noszenie w chuście

Co jeszcze pomaga? Chusta, w którą możesz włożyć noworodka niemal natychmiast (choć ja, przy każdym dziecku, odważyłam się chustować dopiero ok. 2 tyg. życia, Młodszego dość szybko zaczęłam też sobie dziarsko zarzucać na plecy, bo tak było najwygodniej i najlepiej dla ciała po ciąży). W chuście dziecko sobie je kiedy chce i śpi kiedy chce, a obie ręce mamy są wolne. Można z zawiązaną chustą usiąść na podłodze, można swobodnie się poruszać.


A co, kiedy po porodzie coś jest nie tak? Walczycie o karmienie piersią, musisz dużo leżeć, masz bolesne szwy, czujesz baby blues? To, jak zadbać wtedy o starsze dziecko, to cały temat rzeka. W największym skrócie chodzi jednak o to samo – by być dla „starszaka” na maksa na tyle, na ile możesz. By poczuł, że poświęcasz uwagę też jemu. Opowiadając, co się dzieje. Pytając o jego potrzeby. By, tak często, jak się da, drugi domownik brał noworodka na ręce, żebyś w tym czasie mogła przytulić starsze dziecko „na wyłączność”.
Ta pomoc – warto o nią walczyć (nawet jeśli to nie w Twoim stylu) – tak często, jak się da. Nawet godzinę dziennie, nawet tylko podany obiad. I oczywiście mąż/partner robiący tyle, ile się da – zarówno, by Cię odciążyć, jak i poświęcający swój czas starszemu dziecku.

Moje doświadczenie

Będąc w drugiej ciąży nie stresowałam się samą ciążą (zresztą dobrze się czułam, a nowy człowiek spokojnie się w moim brzuchu rozwijał). Ogólnie nie miałam zbyt wiele czasu na rozmyślania, bo w domu czekała kilkunastomiesięczna córka, wróciłam też na kilka miesięcy do pracy i trochę podróżowaliśmy. Ale co jakiś czas pojawiało się uczucie autentycznego lęku połączonego z nostalgią. Że już za jakiś czas nie będę mieć „uwagi na wyłączność” dla kochanej córeczki. Że jak tu się rozdwoić, by dobrze dbać o jedno i drugie dziecko? By móc odpowiedzieć na potrzeby każdego z nich tak, by żadne nie poczuło się mniej ważne? (Dziś myślę, że były to typowe dylematy mamy jednego dziecka 😉 . Mając na co dzień dwójkę, nie boję się, że nie starczy mi miłości czy podzielności uwagi.  Ale dawniej łezka mi się w oku kręciła.)

Ostatecznie poobracałam sobie te kwestie w głowie i postanowiłam podeprzeć się na dwóch myślach. Po pierwsze, że chcę być bardzo czujna na potrzeby obojga dzieci i że chcę je uwzględniać (tam, gdzie mogę), nawet jeśli będę to robić po kolei, raz prosząc jedno dziecko, by chwilę poczekało, kiedy indziej drugie. A po drugie, że będę ufać mojej intuicji i wtedy jakoś dam radę 😉

Poród – mieliśmy plany A, B i C 😉 Po 6 rano, gdy postanowiliśmy jechać do szpitala, ściągnęliśmy do nas znajomego, który został ze Starszą mniej więcej do południa, do momentu przyjazdu babci z innego miasta. I potem babcia mieszkała u nas kilka dni, opiekując się Starszą, a mąż 3 dni krążył między domem, pracą i szpitalem, póki nie przywiózł mnie z Młodszym do domu.

Co mnie najbardziej zaskoczyło? To, że w pierwszych miesiącach Młodszy, niby noworodek wymagający natychmiastowego reagowania, częściej musiał czekać na realizację swoich pragnień niż Starsza 😉 – ona po prostu z natury rzeczy była bardziej wygadana i bardziej dobitnie i klarownie komunikowała, czego chce, więc trudniej mi było jej odmawiać 😉 Jednym słowem, kiedy mówiłam do Młodszego, „widzę, że jesteś głodny, już Cię karmię”, to zanim to karmienie zaczęłam, musiałam jeszcze podać z górnej szafki kartki do rysowania, uzupełnić wodę w bidonie i znaleźć zgubioną przez Starszą, a koniecznie teraz potrzebną zabawkę 😉

 

 

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *